Cześć!
Moje relacje ze snem są… dziwnie podobne do moich relacji z prokrastynacją.
Długa historia. Chaotyczna. Trochę toksyczna. Ale jak każda toksyczna relacja – ciężko się od niej oderwać.
Kiedyś myślałem, że mam „po prostu” problem z dyscypliną: nie kładę się wcześniej, bo oglądam filmiki na YouTube, czytam artykuł o „10 największych dziwactwach średniowiecznych królów”, albo – klasyk – słucham w tle coś z Youtuba, aż nagle robi się 2:47.
Ale jeśli masz ADHD, to dobrze wiesz, że tu nie chodzi o brak dyscypliny.
To jest biologia. To jest dopamina. To jest zegar biologiczny, który postanowił działać w trybie hard mode.
Ktoś kiedyś mądry powiedział mi: „Adrian, Ty po prostu masz mózg sowy”.
A ja na to: „Nie, ja mam mózg nietoperza. Bo nie tylko siedzę do nocy, ale jeszcze rano zachowuję się jakbym zderzył się ze ścianą w locie”.
No dobra, a co z tym zrobić?
Po pierwsze: nie udawać, że problemu nie ma.
ADHD-owiec, który udaje, że śpi normalnie, to jak ja, który udaje, że w wieku 17 lat uczy się każdego tematu lekcji na czas. Nigdy się to nie wydarzyło.
Po drugie: znaleźć swoją ulgę. Tak jak pisałem o prokrastynacji – ulga to stan.
A ulga w śnie zaczyna się od… paradoksalnie… planowania snu.
Tak, wiem jak to brzmi. Ja, gość z ADHD, mam planować sen?! Ale serio – działa.
Daję Ci moje trzy lifehacki, które testuję na sobie i moich pacjentach:
Świadome „zamykanie dnia” – czyli zamiast scrollować, siadam i zapisuję na tablicy, co mi jeszcze siedzi w głowie. Jak mózg widzi, że „to już jest na liście”, to trochę odpuszcza.
Rytuał przed snem – kawałek muzyki, światło przygaszone, zero kabli w ręce (to najtrudniejsze). Taki mini-sygnał dla mózgu: „stary, idziemy spać, czy tego chcesz, czy nie”.
Akceptacja, że jestem sową – nie zmuszam się do spania o 22, bo to kończy się godziną przewracania się w łóżku. Lepiej zasnąć o 00:30, ale naprawdę zasnąć.
I wiesz co? Ulga w tym, że nie walczysz z samym sobą, jest większa niż ulga po 10 godzinach przespanego dnia (które i tak spędziłem, czując się jak zombie).
Bo sen u ADHD-owca to nie tylko kwestia regeneracji. To kwestia zdrowia psychicznego. To, jak śpisz, decyduje o tym, czy Twój dzień jest znośny, czy kompletnie rozwalony.
Dlatego moja rada brzmi
nie kopiuj „złotych zasad snu” ludzi neurotypowych.
Znajdź swoje. Dopasuj do swojego ADHD.
Bo to, co działa u nich, u nas czasem kończy się kolejnym nocnym maratonem TikToka.
A sen, wbrew pozorom, to też… ulga.
Serio.
Ulga, której nie doceniasz, dopóki w końcu jej nie poczujesz.
Potrzebujesz mojej pomocy? Skontaktuj się ze mną