Cześć!
Znasz te seriale, gdzie pokazują przemiany: „Before and After”?
No więc moje mieszkanie też ma takie odcinki.
Problem w tym, że „Before” trwa 6 dni, a „After” jakieś półtorej godziny (czasem tylko 37 minut, jak akurat złapię turbo-dopaminowy impet).
Moje mieszkanie ma dwa tryby:
Tryb Armagedon – wygląda jak po przejściu huraganu, trzęsienia ziemi i rodzinnego obiadu w jeden dzień.
Tryb Cudeńko – tak czysto, że można by tu kręcić reklamę mydełka fa
Nie ma nic pomiędzy.
Tryb Armagedon
Znasz to uczucie, kiedy buty stoją porozwalane przy drzwiach od trzech dni, a Ty udajesz, że skorą służą do wychodzenia, to nie są elementem wnętrza.
Albo kiedy kubek po kawie zaczyna być częścią wystroju, bo idealnie komponuje się z biurkiem (i jeszcze ten pierścień od kawy dodaje klimatu vintage)?
Tak wygląda moje mieszkanie przez większość tygodnia.
Wchodzisz i masz wrażenie, że grasz w grę RPG: „Znajdź klucze w lochu”.
Tryb Cudeńko
Ale… kiedy włącza mi się impet ADHD, to dzieje się magia.
W jednej chwili:
– pranie z krzesła ląduje w szafie jakby samo weszło,
– podłoga błyszczy tak, że sąsiedzi pytają, czy kupiłem nową,
– książki stoją w równym rządku.
A ja? Stoję na środku pokoju jak artysta, który właśnie ukończył dzieło.
Patrzę i myślę: „WOW. To jest miejsce, w którym można planować podbój świata… albo chociaż zrobić porządną listę tasków”.
I wtedy serio – aż chce się w tym mieszkać, pracować, pisać, wymyślać.
Jakby mieszkanie nagle samo dawało mi dodatkową dawkę dopaminy.
Problem?
Tryb Cudeńko działa jak… meteoryt.
Pojawia się nagle, robi wielkie wrażenie, a potem eksploduje, zostawiając mnie z Armagedonem.
Jak wygląda sprzątanie w ADHD-owym impencie?
To jest jak koncert rockowy.
Muzyka na full.
Kosz na śmieci pełny po 10 minutach.
Ja tańczę z odkurzaczem jak z gitarą.
A moje 3 szczury: Plamka, Szparka i Śmietanka, same czyszczą aż ogony, abym ich nie umył tak jak właśnie szklanki, talerze, garnki i patelnie.
I najlepsze – ten impet działa szybciej niż profesjonalna ekipa sprzątająca.
Ktoś potrzebuje trzech godzin? Ja w 30 minut robię taki błysk, że można jeść z podłogi.
(A nigdy nie jadłem z podłogi).
Morał?
Tak wygląda życie z ADHD i bałaganem:
albo totalny chaos, albo apartament marzeń.
Zero półśrodków.
I wiesz co? Nauczyłem się to akceptować.
Bo bałagan nie definiuje mnie jako człowieka.
To człowiek taki jak ja jest stworzony do lubienia bałaganu.
A kiedy wchodzę w tryb działania – to serio, moje mieszkanie wygląda tak dobrze, że aż głupio je brudzić.
Wiem, że w porządku funkcjonuje mi się najlepiej,
ale wiem też, że w bałaganie cudownie mi się odpoczywa.
I to jest właśnie moje „pomiędzy”.
Nieidealne, ale prawdziwe.
Czy to chaos, czy cudeńko – jedno wiem na pewno:
to wszystko też jest mną.
Nie muszę być zawsze spójny, zawsze ogarnięty, zawsze idealny.
Wystarczy, że jestem prawdziwy.
Poza tym, kto powiedział, że jestem bałaganiarzem? Po prostu, aż tak dobrze potrafię wszędzie znaleźć na coś miejsce. Ha.
Potrzebujesz mojej pomocy? Skontaktuj się ze mną